Ogniczek

A tak naprawdę ogniczek większy (Pyrochroa coccinea). Pospolity chrząszcz z rodziny ogniczkowatych. Spotkałem go na starym dębie. Płomienny owad… 🙂

Reklamy

Corydalis

czyli kokorycz. Ale nie wiem jaki to dokładnie gatunek – albo kokorycz pusta, albo kokorycz pełna. Pusta miewa bulwy… hmm…puste w środku. Ale nie sprawdzałem. Chciałem tylko pokazać, jaka jest piękna o poranku. Po cebulicy dwulistnej, śnieżyczce przebiśnieg oraz miodunce to kolejny wczesnowiosenny kwiat w „moim” domowym rezerwacie. Ładny?

Pulmonaria

czyli płucnik, czyli miodunka – w tym wypadku ta najczęściej spotykana – miodunka ćma. Kwiatek ma wielkość paznokcia i można go spotkać w wilgotnym lesie liściastym, często tuż przy ścieżce. To kwiat przedwiośnia, jego kwitnienie zapewne zakończy się za jakieś dwa tygodnie. Warto się zatem pochylić i zobaczyć jaki jest śliczny i delikatny. 🙂

Wiosna!

Doczekaliśmy się w końcu. Ziemia jeszcze zimna, na stawach resztki lodu, a wiatr ciągle mrozi twarz i ręce, ale w lasach wegetacja już ruszyła. Do popularnych przebiśniegów, które możemy spotkać od początku lutego, dołączyła cebulica dwulistna (Scilla bifolia L.). To rzadka, chroniona roślina z rodziny szparagowatych.  Śliczniutka, a jeszcze nie rozłożyła kwiatów. 🙂 Witaj Pani Wiosno !

 

 

Mikroświat.

W lasach ciągle jeszcze zima. Ostatnie mrozy chyba skutecznie zahamowały wegetację roślin i grzybów. Coprawda pierwsze śnieżyczki przebiśnieg pojawiły się już, ale jakby w mniej ilości niż zazwyczaj. A tafle stawów nadal skute lodem. Tylko ptaki cieszą się już godami. Lecz lada moment przyroda wybuchnie zielenią i kolorem. Póki co zapraszam do barwnego świata w skali makro. To będzie mój prywatny motyw przewodni tegoż roku. 🙂

Impresja

Mimo, że zima wciąż trwa, a nawet się rozkręca, to w przyrodzie już wczesne przedwiośnie się zaczęło. mimo śniegu i mrozu, są już bazie, pierwsze pąki, śnieżyczki, gęsi i żurawie. Póki co, impresja o wschodzie słońca z pąkami…

Łężczok wczoraj i dziś.

Świat się zmienia. My zmieniamy świat. Czasem na lepszy, czasem na gorszy. W moim ulubionym rezerwacie również nadszedł czas zmian. Wjechały wielkie maszyny  by wyremontować główny szlak przez Łężczok. W miejsce dawnej drogi gruntowej, pełnej dziur, kałuż i nierówności stworzono cywilizowaną drogę z utwardzonego, ubitego kamienia. Jest szeroko, gładko i sucho. Rowerzyści będą zachwyceni, biegacze lubiący twarde podłoże nie potkną się na wybojach, panie przejdą nawet w butach na wysokim obcasie. Nikt się już nie ubłoci, nie poślizgnie, nie zmoczy w kałuży. Rezerwat stanie się bardziej dostępny, otwarty dla ludzi. Cywilizowany. Będzie cudownie… Tylko trochę mniej dziko, mniej klimatycznie. Inaczej będzie. Przynajmniej przez pewien czas, zanim Przyroda upomni się ponownie o swoje terytorium. Jesienią przysypie drogę liśćmi, z czasem korzenie dębów rozsadzą kamienie, a mróz i woda wyżłobią nowe koleiny…

Zobaczcie sami jak było kiedyś i jak jest już teraz (zdjęcia zrobiono w zbliżonych miejscach, w różnym czasie).

Wiercipięta.

Mały, wielkości sikorki, a krzykliwy i kłótliwy. W miejscu nie ustoi. Skacze, schodzi głową w dół drzewa, albo wisi jak nietoperz pod gałęzią. Lubi dęby i buki, prawie jak dzika świnia. Z karmników  kradnie nasiona i upycha je w korze drzew, na później. Mieszka w za dużej dziupli po dzięciole, którą potrafi jednak zmniejszyć. Wszędzie go pełno – kowalik. 🙂