Wiercipięta.

Mały, wielkości sikorki, a krzykliwy i kłótliwy. W miejscu nie ustoi. Skacze, schodzi głową w dół drzewa, albo wisi jak nietoperz pod gałęzią. Lubi dęby i buki, prawie jak dzika świnia. Z karmników  kradnie nasiona i upycha je w korze drzew, na później. Mieszka w za dużej dziupli po dzięciole, którą potrafi jednak zmniejszyć. Wszędzie go pełno – kowalik. 🙂

Reklamy

Czaple

Z jesienią nadszedł czas czapli. W rezerwacie co najmniej kilkadziesiąt egzemplarzy czapli białej i siwej przemierza błotniste tereny stawów, z których spuszczono wodę by odłowić ryby. Pożywienia jest w bród, czaple ucztują. Za niedługo odlecą na południe, ale zanim to nastąpi muszą po ludzku naładować akumulatory i po prostu odpocząć. Często siadają na wysokich konarach, gdzie mają spokój i dobry widok. To dla nich ważne, bo są bardzo płochliwe. Choć duża czapla nie ma zasadniczo wrogów. I może dożyć nawet 25 lat.

Warto się przespacerować po rezerwacie i poobserwować je.  Jak je spłoszycie (a to niemal pewne) to na Was nakrzyczą – oczywiście w czaplowym języku.  A tym, którzy siedzą w zaciszu domowym pod kocykiem i z herbatą, polecam historie Pana Andrzeja Kruszewicza. Nikt tak pięknie nie opowiada o ptakach, jak on. Można go posłuchać w PR 3.

A czaple są piękne. 🙂

Niecierpek himalajski

to faktyczny przybysz z odległych Himalajów. W Europie występuje od 1839 roku, a w Polsce od 1890 roku. Jest to roślina jednoroczna, osiągająca wysokość nawet 2 metrów. Kwitnie w lipcu i sierpniu, lubi wilgotne gleby i lasy łęgowe, dlatego też jest pospolita w naszym rezerwacie Łężczok.  Można ją obserwować przy głównej ścieżce przez rezerwat. A w zbliżeniu jej najpiękniejsza część czyli kwiat wygląda tak…

Lśniak szmaragdek.

Wielką frajdę sprawia mi możliwość zanurzenia się w różnorakie przyrodnicze ostępy i odkrywanie w nich nowych gatunków. Oczywiście nowych tylko dla mnie, a nie dla świata nauki. Chociaż jak podają różne naukowe źródła wciąż pozostaje wiele nieodkrytych zwierząt i roślin. Jeśli chodzi o owady, to mówi się, że zostało odkrytych czyli opisanych, przyporządkowanych (usystematyzowanych), ok. 30 % owadów. Wczoraj w programie Sonda 2, gość dr. Rożka mówił nawet, że tylko 20 % gatunków owadów zostało dotychczas odkrytych. Zatem wiele jeszcze przed nami. I nawet młodzi ludzie będą mogli w swojej przyszłości odkrywać nowe gatunki, jeśli tylko zechcą się temu poświęcić. Słowem wiek odkryć naukowych nigdy się nie skończy. Abstrahując od powyższego nieco bełkotliwego wstępu, przedstawiam Wam moje ostatnie odkrycie. Oto mały skarb przyrody zwany lśniakiem szmaragdkiem. Niestety jak się okazało po przestudiowaniu katalogów owadów „odkrycie to” występuje pospolicie na przyleśnych łąkach naszego kraju. Tylko moje oczy, zwrócone dotąd bardziej ku niebu, nie mogły dostrzec tej pięknej istoty. To motyl z rodziny kraśnikowatych, opisany już w 1758 r. przez guru systematyki i nauk przyrodniczych – Lineusza. Motyl  jest wyjątkowo trujący. W jego wnętrzu znajdują się glikozydy cyjanogenne. To owad dzienny, długości 2 cm, łatwy do zaobserwowania. Klejnocik na okolicznych łąkach… 🙂

Pliszka żółta

gniazduje na terenach nizinnych, zalewanych łąkach, podmokłych pastwiskach, nieduża, ok 15-16 cm licząc z ogonem. Spotkałem ją na polach uprawnych, pomiędzy zbożem a ziemniakami… Nie była zbyt płochliwa. Powiedziałbym tolerancyjna, w granicach ptasiego rozsądku oczywiście. 🙂