Tarbozaur

czyli po łacinie tarbosaurus bataar. Po czterdziestu latach udało mi się spełnić marzenie małego, sześcioletniego chłopca i ujrzeć w całej okazałości szkielet przedpotopowego potwora, jakim był tarbozaur. Ten późnokredowy dinozaur żył w środkowej Azji (patrząc na dzisiejsze kontynenty), w szczególności na obszarze dzisiejszej pustyni Gobi. Tamże w latach 1963-1971 działały wyprawy polskich paleontologów pod kierownictwem prof. Zofii Kielan-Jaworskiej. Właśnie w trakcie tych wypraw odkryto szereg ciekawych szkieletów wczesnych ssaków, no i mojego bohatera – tarbozaura. Jeśli pamiętacie Tyrannozaura Rex’a, spopularyzowanego przez Michael’a Crichton’a i jego książkę „Park Jurajski” (a potem filmy – wiadomo!), to Tarbozaur Bataar był jego kuzynem. Choć niektórzy mówią, że bratem, a jeszcze inni, że to jest to samo stworzenie. Jakkolwiek było, na długo zanim usłyszałem o tyranozaurach, zaczytywałem się o tarbozaurach, które na dodatek wykopali Polacy. Pięknie zresztą opisał to pan Maciej Kuczyński w książce pt. „Zwrotnik dinozaura”. No i właśnie po czterdziestu latach zawitałem do Muzeum Ewolucji Instytutu Paleobiologii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Na szczęście mój bohater z dziecięcych czasów czekał cierpliwie na mnie przez te wszystkie lata. A ja z wielką radością i czułością pogłaskałem go, jak kota mojej damy… Gdyby ktoś chciał go zobaczyć na własne oczy, to On czeka w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie (wejście od ulicy Świeradowskiej bodajże). A jeśli nie, to oto jest na moich fotografiach. 🙂 🙂 🙂

 

Południca,

zwana również „żytnią”. Jak podaje Wikipedia to według słowiańskich wierzeń morderczy demon polujący latem na tych, którzy niebacznie w samo południe przybywali w polu. Wiadomo przecież, że w „Samo południe” to trup padał gęsto. My starsi (czytaj dojrzali) kinomani pamiętamy to z dobrego westernu i plakatu wyborczego Solidarności, ale tutaj chodzi o inne demony. Południce grasowały w słoneczne, gorące dni, gdy największa spiekota, żar i zaduch. Dawniej mało który rolnik pracował w południe, w upale, no chyba, że w żniwa. A jak już dorwało go zmęczenie na polu i przysnął w jakimś kopcu siana, to dopadała go tam w samo południe dusza zmarłej kobiety. Takiej, co odeszła  tuż przed ślubem albo w jego trakcie. I dusiła śpiącego nieszczęśnika. W legendach zawsze tkwi jakieś ziarno prawdy, jakaś mądrość. Może południcami straszono, by nie ostawać   latem w polu i w upale, bez wody, bo przecież udar słoneczny zdarza się często. I mnie kiedyś dopadł, gdy za długo przebywałem na słońcu szukając fotograficznych artefaktów.  Ale żadnej cudnej południcy nie widziałem wówczas. Zobaczyłem natomiast coś innego. Będąc chwilę jedną w Parku Kopczyńskiego we Wiśle, spotkałem właśnie taką cudną Panią Południcę, wzrostu co najmniej 6 stóp, wiotką i piękną. Z drzewa lipowego. Jej twórcą, jak wyczytałem w odmętach internetu, jest Pan Grzegorz Michałek. Chylę czoła, bo rzeźba wdzięczna jest i widać w niej coś więcej niż tylko dobre rzemiosło. A dla Was drodzy Przyjaciele, kilka fotografii południcy, cobyście byli ostrożni, jak taką Panią spotkacie na swojej drodze… 😉

Grzyby na plaży.

Zapewne nie jest to rzadkie zjawisko przyrodnicze. Ale z racji mojego miejsca zamieszkania (południowe rubieże Polski), rzadko bywam na bałtyckich plażach. Toteż i moje zdziwienie jest stosowne do powyższej okoliczności. Widok grzyba na plaży wywołał uśmiech na mojej twarzy. Natura zawsze znajdzie sposób. Na każdy problem. 🙂

Zachód

słońca nad Bałtykiem. Typowy krajobraz, powielany w milionach fotografii. Ale, czy można się oprzeć takiemu widokowi podczas wieczornego spaceru po plaży, nad zimnym, wrześniowym Bałtykiem? Nie, ja nie potrafię. Tak ! – Bałtyk był zimny…

Naparstnica purpurowa

zwana po łacińsku Digitalis purpurea L.. Gatunek należący do rodziny babkowatych. Pospolita w Europie, w Polsce można ja spotkać na obrzeżach lasów, szczególnie w górach. Poniższe zdjęcia wykonałem akurat w Szklarskiej Porębie. Jest rośliną trującą, a zatem i lecznicą. Taki to paradoks. Stosuje się ją w leczeniu nerwic i serca. Jest wielka, dorasta nawet do 1,5 metra wysokości.  🙂

Pogoda dla Polski

w meteorologii przewidywanie pogody jest nadal formą wróżenia z fusów. Najsilniejsze komputery nie są w stanie precyzyjnie przewidzieć pogody na więcej niż 3 dni naprzód. Przysłowiowe i zarazem filmowe „machnięcie skrzydłami” motyla w Tokio może zupełnie odmienić pogodę na krańcu świata. Zbyt wiele czynników ma  wpływ na to, jaka pogoda będzie jutro. Mówi się w branży meteo, że jednostki komputerowe są coraz sprawniejsze, a algorytmy obliczeniowe ujmują coraz większą liczbę zmiennych, ale wciąż daleko Nam (ludzkości) do precyzyjnego przewidywania pogody. W ostatnich dniach nachodzi mnie nieodparcie pewna refleksja – a mianowicie jaka będzie jutro pogoda dla Polski? Martwi mnie to bardzo, bo na codzień służę swoją pracą Naszej Ojczyźnie… A ostatnie doby są burzliwe i kończą się krwistymi zachodami słońca. Oby silny wiatr rozwiał te burzowe chmury… i moje obawy. Oby !