Ocean nocą…

w świetle księżyca, w towarzystwie klifowego wybrzeża niedaleko Porches (Portugalia).

SONY DSC

Reklamy

Cofete

Jedna z najpiękniejszych plaż świata. Przynajmniej tej jego części, którą sam zdołałem zobaczyć. Ogromna, bo długa na kilkanaście kilometrów, szeroka przynajmniej na kilkadziesiąt, z niespokojnym oceanem i górami zamykającymi ją od tyłu. Niezbyt ciepła, do tego prawie bezludna. Cofete na Fuertaventurze. Ze wszechmiar warta odwiedzenia… :))

Puerto de Mogan

to urocza wioska, leżąca tuż nad oceanem, którą warto odwiedzić, gdy wiatry życia zawiodą Was na Gran Canarię. Przewodniki wspominają, że to Wenecja wysp, ale to marketingowy chwyt. To po prostu urocza wioska, może nawet malutkie miasteczko z portem, wąskimi uliczkami, kilkoma kanałami. Białe domy spowite są kwiatami, ludzie się nie śpieszą, kawa jest czarna i gorąca. A niebo błękitne. Dobre miejsce, żeby pożeglować albo nic nie robić. Można też połazikować, albo wsiąść na wodną taksówkę i popłynąć do innych malowniczych miasteczek. Lubię niezbyt duże, mało hałaśliwe miejsca. 🙂

puerto-de-mogan

El Golfo

czyli krater starego wulkanu, leżącego tuż nad brzegiem oceanu. Kiedy jego wewnętrzny żar wygasł, zimny i wzburzony ocean pożarł północną ścianę i wdarł się do środka. A może nie? Może powoli i mozolnie zabierał po kamyczku, pumeksie, skale… Któż to wie, w każdym razie ocean zawsze jest górą. A tam gdzie kiedyś buzowała magma i ogień jest dzisiaj urokliwa plaża i małe, słono-zielone jeziorko.

ELGolfo