Światowy Dzień Wielorybów.

15 lutego obchodzimy Światowy Dzień Wielorybów. Święto to zostało ustanowione na Hawajach przez Pacific Whale Foundation. Największe obchody święta odbywają się na wyspie Maui, drugiej co do wielkości  w archipelagu Hawajów. Każdej zimy w pobliżu wyspy pojawiają się stada humbaków, które odbywają tu gody i rodzą młode. Od 35 lat w lutym na wyspie odbywa się Maui Whale Festiwal, którego kulminacyjnym momentem są obchody Dnia Wielorybów ze spektakularną paradą waleni. Osobiście nigdy w życiu nie zdarzyło mi się widzieć wieloryba na wolności. To nie takie proste, gdy się mieszka daleko od morza. Ale póki są ludzie gotowi chronić je przed wyginięciem, jest szansa, że gdzieś i kiedyś spotkamy je jeszcze na oceanie. Albo przynajmniej nasi następcy. Tymczasem zdjęcie szkieletu wieloryba z El Cotillo (Fuertaventura) wyrzuconego onegdaj na skalisty brzeg… 😦

Reklamy

Wschód słońca.

Mglisto, wilgotno i deszczowo. Zima niczym przedłużenie listopada, więc nie mam żadnych skrupułów, by pokazać dzisiaj letni wschód słońca na plaży w Corralejo. 🙂

Cofete

Jedna z najpiękniejszych plaż świata. Przynajmniej tej jego części, którą sam zdołałem zobaczyć. Ogromna, bo długa na kilkanaście kilometrów, szeroka przynajmniej na kilkadziesiąt, z niespokojnym oceanem i górami zamykającymi ją od tyłu. Niezbyt ciepła, do tego prawie bezludna. Cofete na Fuertaventurze. Ze wszechmiar warta odwiedzenia… :))

Puerto de Mogan

to urocza wioska, leżąca tuż nad oceanem, którą warto odwiedzić, gdy wiatry życia zawiodą Was na Gran Canarię. Przewodniki wspominają, że to Wenecja wysp, ale to marketingowy chwyt. To po prostu urocza wioska, może nawet malutkie miasteczko z portem, wąskimi uliczkami, kilkoma kanałami. Białe domy spowite są kwiatami, ludzie się nie śpieszą, kawa jest czarna i gorąca. A niebo błękitne. Dobre miejsce, żeby pożeglować albo nic nie robić. Można też połazikować, albo wsiąść na wodną taksówkę i popłynąć do innych malowniczych miasteczek. Lubię niezbyt duże, mało hałaśliwe miejsca. 🙂

puerto-de-mogan