Słodziaki

czyli małe łabędzie nieme, w towarzystwie rodzica. Są już wielkości łyski, co znaczy, że z każdym dniem będzie im ubywać naturalnych wrogów, aż w końcu gdy staną się dorosłe nie będą ich miały wcale. No chyba, żeby jakiś większy, ssaczy drapieżnik połakomi się w akcie desperacji, albo też człowiek nakarmi je niezdrową dla nich bułką. Póki co maleństwa wyglądają zdrowo i opychają się wodną roślinnością, której mają pod dostatkiem. A rodzic czuwa, ale już bez napięcia. Pozwala mi zbliżyć się na 2 metry do małych. Ale tylko na chwilkę. Potem odpływają. I słusznie. 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s