W trawach

Skradając się cichutko, tuż za linią drzew, wpełzam na leśną polanę. Jest wczesny ranek, a trawy są mokre od rosy. Delikatna mgiełka spowija przeciwległy skraj lasu. Jest chłodno, ale za kilka godzin będzie już bardzo ciepło. Póki co, skradam się na czworakach, pełznę jak jakiś robak, nie cierpiąc ich zresztą serdecznie. Mokry jestem i jest mi ciężko z plecakiem wypełnionym gratami, które jak mi się błędnie wydaje, mogą okazać się niezbędne. Ale dzisiaj nie są. Staram się zachowywać cicho. Pełznę pod wiatr, ale ona ma czujne oczy i duże uszy. Na każdy szelest reaguje błyskawicznie. Ale tym razem jestem lepszy. I mam szczęście. Dzisiaj podchodzę do niej blisko – skubie sobie trawę w odległości dziesięciu, może dwunastu metrów. Owijam aparat chustą by stłumiła dźwięk migawki. Obiektyw jest bezgłośny, ale te cholerne migawki od Sony’ego trzaskają jak łamiący się lód (grrrrr!) . Ale udaje się i mam fotkę. Tyle wysiłku by mieć jedną, w miarę przyzwoitą fotkę sarny. Grrrr …!

Sarna

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s