Schody

niby nic wielkiego – ot, schody jakich wiele w każdym mieście. Ale tych niezbyt wiele – ledwie 138, i niezbyt szerokich. Idealnych, żeby usiąść, gapić się wokół i zjeść kanapkę, co też uczyniliśmy w grupie ok.100 osób z każdej części świata. Przy okazji zniweczyliśmy przesąd, w myśl którego na Schodach Hiszpańskich się nie spożywa.  To musieli chyba wymyślić Włosi, żeby mniej sprzątania było… 🙂 W każdym razie Schodom to nie przeszkodziło. Im nawet nie przeszkadza obnośny handel byle czym, prowadzony przez imigrantów, co chwilę ściganych przez jedną z wielu odmian tutejszej policji. Schody i tak trwają… Co najmniej od 1725r., kiedy to zostały wybudowane  pod czujnym okiem architektów Franceso de Santisa i Alessandro Specchi’ego. Powyżej schodów bieli się natomiast kościół Trinita dei Monti, którego niestety nie odwiedziłem, bo ogarniałem swoim wzrokiem te schody. Hiszpańskie. Choć sfinansowane przez Francuzów, jak mówią. A hiszpańskie bo przy ambasadzie hiszpańskiej. I przy Placu Hiszpańskim też. Nawet stacja metra obok też hiszpańska, bo Spagna się nazywa…

Schody Hiszpańskie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s